Był 29 maja 2012 godzina 4.38 rano....obudziły mnie dziwne dźwięki dochodzące ze schodów, coś jakby skrobanie, drapanie, dźwięki owe były mi zupełnie obce. Podniosłam głowę, rozejrzałam się po pokoju, w moich nogach (jak zwykle)zwinięta w kłębek i pogrążona w głębokim śnie Coco, obok mnie leży Mania, Buba już nie spała i siedziała przy schodach. Położyłam głowę, dźwięki się powtórzyły a ja zerwałam się jak polana ukropem, z obłędem w oczach bo w pokoju przecież nie było .....BAJKI!!!!!!!! Nie wiem jak ja to zrobiłam, że dorwałam aparat, ale relację z całej tej akcji możecie obejrzeć poniżej. Moje emocje sięgały czerwonej kreski, z tej całej radości, nie bacząc na wczesną porę zadzwoniłam do Eli (dzięki za wyrozumiałość) żeby podzielić się z nią radosną nowiną. Tak to po dziewięciu miesiącach mieszkania na górze Bajka zeszła na dół :D..zeszła i weszła na górę i znowu zeszła i widać było jak się rozkoszuje tym, że może to robić. Samą przyjemnością było patrzenie na jej radość, na to jak rozpoznaje teren na dole. Niby znała przecież pomieszczenia, ale tym razem nie przemykała w strachu, tym razem było widać jak zwiedza wszystko z taką rezerwą pełną ciekawości.
Dziś Bajka nie tylko chodzi, ale biega i gania się po schodach. Zielony dywanik został i służy jako drapak (hahaha!), mam do niego wielki sentyment i pomimo, że jest wątpliwą ozdobą to przypomina mi tą radosną chwilę. Kilka miesięcy później spełnił też rolę asekuracyjną dla Olusia.
Myślę, że nie będzie przesady w tym jak powiem, że ten dzień 29 maj 2012 był dla Bajki przełomowym....
Tak samotnie, acz radośnie bawiła się królewna w swej wieży.
Widok, który sprawiał mi niesamowitą przyjemność, kiedy się tak turlała widać było, że robi to z rozkoszą.
Przynajmniej nauczyła się chodzić po poręczy.
Mój osikany pokrowiec na materac okazał się przepustką do wolności Bajki.
Tu nie chodziło o lęk wysokości, tylko o same schody.
Pochylnia z dywaniku, dla ułatwienia podjęcia decyzji.
Zabawami próbowałam zachęcić Bajkę do zejścia.
To były pierwsze próby.
Dziwne hałasy obudziły mnie o 4.38 ...w pokoju nie było Bajki.... bo Bajka była na schodach.
Tu widać poduszkę, która pachniała Bajką...może to ona sprawiła, że Bajka się zdecydowała na ten krok?
Jeszcze tylko ostatnie spojrzenie w moją stronę...
...i już była na dole...
...a potem weszła na górę...
...zwiedzanie mieszkania, takiej ciekawości nie widziałam u niej nigdy.
Zachowywała się jakby była tu pierwszy raz.
Teraz nie było już przeszkód nie do pokonania.
A najważniejsze, że znów mogła być blisko Mani.






























































