Pokazywanie postów oznaczonych etykietą sznur koralikowo-szydełkowy. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą sznur koralikowo-szydełkowy. Pokaż wszystkie posty

wtorek, lipca 02, 2013

zdominowana przez koraliki

Koraliki się sypią :). Wciąż powstają nowe rzeczy. Co prawda nie każda próba zrobienia czegoś ładnego kończy się sukcesem, ale nie ustaję w próbach.
Od dawna marzyło mi się zrobienie czegoś z super duo. Kolczyki kulki, które powstały kiedyś to za mało. Na spotkaniu w gronie koralikomanek nauczyłam się sznura z super duo, ale przecież nie byłabym sobą gdybym nie spróbowała czegoś pokombinować i tak powstała bransoletka jak nocne niebo i gwiazdy.

Kilka dni temu powstała inna błyskotka.  Technikę spiral rope pokazała mi Mraugorzata również na spotkaniu. Do jej wykonania potrzeba różnych koralików: round, triangle, cube, hex, w różnych rozmiarach.

Nareszcie też dokończyłam swój pierwszy lariat. Sam sznur miałam już dawno zrobiony, ciągle jednak nie miałam pomysłu na jego wykończenie. Kilka razy próbowałam, ale efekt nie był zadowalający....aż dziś mnie natchnęło. Samodzielnie nawet wykonałam koralikowe zakończenia sznura :). 

Sznur jest długi na 160 cm, wykonany z koralików toho round 11/0 ukośnikiem, jest więc miękki i daje się wiązać.






czwartek, lipca 26, 2012

cuda, cudeńka :)

jako, że koty znowu z upału się pokładają i nie bardzo dają się fotografować dziś kilka ostatnich moich dziełek :)
miałam ci ja taką kasetkę na biżuterię...nic specjalnego, wszędzie można takie kupić, ale miałam do niej również sentyment bo dostałam ją od mojej Mamy, żałuję, że nie zrobiłam zdjęcia przed rozpoczęciem pracy...ale jednak troszkę można się zorientować jak owa kasetka wyglądała...
wyczyściłam papierem ściernym to coś czym była pomalowana i postanowiłam zmienić jej oblicze :), a że jak wiecie koty to moja miłość więc ozdobiłam ją pięknymi buraskami i teraz kasetka wygląda tak:



jak już pisałam koraliki mnie wciągnęły bardzo mocno, ciągle i ciągle próbuję robić coś nowego, same sznury już mi się wydały zbyt łatwe więc postanowiłam zrobić tym razem sznur z przywieszką



dodatkowo przywieszkę można odwrócić "do góry nogami" :) i naszyjnik zmienia swoje oblicze 


po naszyjniku przyszła pora na pierwszą próbę kolczykową...szczerze jestem zadowolona z efektu :)



środa, lipca 11, 2012

szmaragdy nocą

koraliki zawładnęły mną całkowicie...no nie mogę przestać i tak oto powstają kolejne prace, miałam ochotę na zrobienie tym razem czegoś bardziej mrocznego, przeznaczonego bardziej na wieczór i tak powstał komplet, naszyjnik i bransoletka w kolorach czarnym, turkusowym i szmaragdowym połączone ze srebrnymi kuleczkami...komplet nazwałam szmaragdy nocą...mam nadzieję, że się wam spodoba :)

czwartek, lipca 05, 2012

pastelowo-neonowo

skończyłam dziś mój sznur koralikowy, cieszę się bo jest nawet ładny, szczególnie jak na pierwszy raz...jutro oczekuję dostawy koralików więc pewnie powstanie coś nowego choć bardziej powinnam się zająć kończeniem innych projektów, które mam pozaczynane, a o których wkrótce się dowiecie :)...ale koraliki wciągają nie ma co do tego wątpliwości i jeśli tylko dotrą to spędzę nad nimi weekend...oczywiście poza czasem kiedy będę malowała panny młode bo akurat w tę sobotę mam dwa śluby do obskoczenia
a tak wyglądają moje pastelowo-neonowe bransoletka i naszyjnik
i jeszcze kilka zdjęć Olka, który już niebawem zawita :D




i Bubusia i Coco, której się z gorąca coś chyba zrobiło....bo tak przytulonej do Bubci to ja jej nigdy nie widziałam




niedziela, lipca 01, 2012

koralikowo

zniknęłam...no wsiąkłam po prostu....tak mnie naszło na różne cudeńka, znalazłam w internecie przecudną rzecz- sznur koralikowo-szydełkowy i zapragnęłam mało, że mieć coś takiego to zrobić to własnoręcznie, bo ci co mnie znają wiedzą, że co jak co, ale robótkowa to ja jestem..próbowałam więc zrobić owe cudo po swojemu i d...pa, no takie mi to pokraczne wychodziło, że wstyd pokazywać, zmieniałam nitki, zmieniałam szydełka, nawet koraliki zakupiłam większe a one jak się nie układały prześlicznie tak dalej wychodziły pokracznie....zła, że o mało a nie połknęłam wszystkich koralików, gotowa przesiedzieć noc całą (gdyby nie wzrok kiepski co mi na to nie pozwala) zasięgnęłam do internetowej skarbnicy (w końcu frywolitki naumiałam się z internetu, to i sznurka też) trafiłam na kurs i przyszło olśnienie gdzie błąd popełniłam...od tej chwili praca miała być już tylko przyjemnością...mój pierwszy sznur to najprostsza sekwencja koralików 2a2b2c z 6-ciu oczek (a-biały, b-srebrny, c-rózowy) aby jednak nie było zbyt nudno postanowiłam co jakiś czas wpleść "pierścień" z neonowego różu

nanizanie 30g koralików (rozmiar 2,6mm) zajęło mi ładnych parę godzin...i znowu noc i wzrok odmawiający współpracy przerwały mi tę czynność, którą dziś rano kończyła razem ze mną Coco...wydała się bardzo zainteresowana co też ja robię

a tak wygląda komplet koralików
gdy kończyłam nawlekania dołączyła do nas Mania, która stwierdziła, że nawleczone koraliki mogą być świetną zabawką...niestety zdjęć z tej akcji nie ma gdyż musiałam wydzierać Mańce nitkę z koralikami z łap...niemniej w końcu zasiadłam do robienia mojego sznura, Coco nadal mi towarzyszyła jednak tym razem monotonia szydełkowego ruchu sprawiła, że postanowiła się zdrzemnąć...
i tak sznur został rozpoczęty...