niedziela, września 15, 2013

moja egoistyczna miłość do kotów

Zawsze kochałam moje koty, ale w ostatnim czasie chyba dostałam na ich punkcie całkowitego hopla. Trzęsę się nad nimi jak rozhisteryzowana, nadopiekuńcza matka. Nic na to nie poradzę, że nie wyobrażam sobie życia bez nich. Chcę by były najszczęśliwsze co daje również szczęście mi-więc jednak jestem egoistką :P.
Co jakiś czas chowam moim pupilkom zabawki by potem je wyjąć, w ten sposób im się nie nudzą.

Potem zawsze są okupowane.

Bajusia nad, którą ciągle pracuję. Są kolejne efekty, ale o nich innym razem.

Coco indywidualistka.

Coco-dość już się nasiedziałeś w tym tuneliku.

Coco-czas minął 

Coco- wypad stąd gówniarzu.

Oluś- no dobra już wychodzę.

Coco- no to teraz mój czas na tunelikowanie.

Bubciuś woli coś bardziej miękkiego pod doopką.

Jak zwykle słodki buziaczek.

Szczyt szczęścia Mani to wciąż bocianie gniazdo :)


20 komentarzy:

  1. Oj, wiem jak to jest z tą miłością do kotów, mam tak samo ;) oprócz tego, że trzęsę się nad moimi, to rozczulają mnie wszystkie inne, zwłaszcza te biedne....

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam koło bloku taką kicię, którą kiedyś wysterylizowałam, a teraz dokarmiam, ona też wzbudza we mnie takie uczucia. Jak jej nie widzę to się zamartwiam czy aby wszystko w porządku.

      Usuń
  2. to nie egoizm, aniu. ich radość daje ci szczęście - skoro tak jest, to jestes wspaniała.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Koty są magiczne..uszczęśliwiają swoim szczęściem :)

      Usuń
  3. Och, jak te kociaki mają z Tobą dobrze Aniu :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Jak ja Ciebie dobrze rozumiem.Mam to samo z moją Owczarką.Jak sobie pomyślę,że może coś jej się stać to już jestem sztywna.Nie raz i nie dwa doprowadza mnie na spacerze do szewskiej pasji-niestety:(nie należy do"grzecznych"piesów-ale jak jesteśmy w domu to"gryzą"mnie wyrzuty sumienia,że na nią podniosłam głos,a ona po prostu nie lubi gdy ktoś się do mnie zbliża.I tak ją kocham ze wszystkich zwierzaków na świecie,najbardziej:)))
    Bajka pyszczydło ma piękne:)))Kiedyś pisałaś,że Coco jest głucha,ciekawi mnie czy ona miauczy i mruczy?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cocutek zanim trafiła do mnie podobno była strasznie głośnym kotem, miała drzeć pyszczydło strasznie. Odkąd jest u mnie zdarza jej się czasem miauczeć, ale nie jakoś nadzwyczajnie głośno. Za to mruczy jak traktor. W nocy jak śpi ze mną to chyba całą noc mruczy bo i jak zasypiam i jak się budzę to ona daje koncert. I od czasu do czasu zachowuje się jak małe kociątko tzn przychodzi mnie ssać jak koci osesek :) muszę wtedy zmieniać bluzkę bo wyślini mnie zawsze strasznie.

      Usuń
  5. Szczęśliwy kot to i szczęśliwy jego człowiek.
    Kociaczki piękne i widać, że zadowolone z życia z Tobą pod jednym dachem :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O tak, to jedna z najprawdziwszych prawd :)

      Usuń
  6. Rozumiem to i znam, też sie nad swoimi kotami trzęsę w tym sensie, że wciąż dążę do poprawienia jakości ich życia, dbam o nie bardziej niz o siebie tak naprawdę, koty zawsze są na pierwszym miejscu... Nie wszystkim się to podoba, ale ja nie widzę w tym ani nic złego, ani dziwnego.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dawno już przestałam myśleć o tym co się komu podoba i co kto myśli. Dojrzałam do tego żeby żyć tak jak chcę i pewnie dlatego każdego dnia rano budzę się szczęśliwa :D

      Usuń
  7. I ja skończę ze stadem kotów, które będę hołubić. Ile ona dają radości! (czasem też smutku, ale o tym sza)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj, Aniu a co złego w stadzie kotów? A jeszcze jak się ma warunki? Wiem, smutek to taki element, który sprawia, że potem się bardziej cieszymy :) może taka jest jego rola?

      Usuń
  8. kotów nie można nie kochać, nie da się! a Ty masz tej miłości do wyboru, do koloru :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hahaha! ktoś mi już kiedyś mówił, że brak mi jeszcze czarnego, sreberka, tygryska (Pysiunia była tygrysią), trikolorki, buraska...pewnie jeszcze by coś nazbierał :)

      Usuń
  9. Ja też tak mam..., jeśli chodzi o koto-bzika...

    OdpowiedzUsuń
  10. A ja wam powiem ze jak byłam "po drugiej strony barykady" zawsze mnie dziwiło to oddanie kotom, troska, zamartwianie, dogadzanie ...kot to kot bez przesady.
    No i teraz /odkad mam Ziutki/rozumiem wszystko, rozumiem Ciebie Aniu i tez sie łapie na tym zdrowym egoizmie:-)
    Oby wiecej ludzi pokochało te wspaniałe zwierzęta ...

    OdpowiedzUsuń
  11. Koty są cudowne, ja mam (na razie)jednego i jestem totalnie zakocona i zwariowana na jego punkcie ;) Co te koty robią z człowiekiem... :P
    Piękna kocia gromadka, cała gama kocich kolorów :)

    OdpowiedzUsuń